Menu

Nasycenie Esencją

Punkt widzenia różny od trendów przewodnich. Komentarze dotyczące polityki, obyczajów, socjologii. Własna twórczość artystyczna.

Łukasz Gutowski, "Sucha Czerwień".

plandnia

Łukasz Gutowski Sucha Czerwień

Dziś prezentuję wywiad, który przeprowadził Ernest Wiernicki, człowiek odpowiedzialny za wydanie książki pt. „Sucha Czerwień” mojego własnego autorstwa.

E.W.: Cześć, miło mi Cię spotkać.

Ł.G. : Cześć, dzięki, mi również.

E.W.: Nie owijajmy w bawełnę. Jesteś tu, żeby mi wytłumaczyć, czym dokładnie jest Twoja książka?

Ł.G.: Słuchaj, to taka psychodeliczna podróż przez surrealistyczne zdarzenia, inspirowana powieścią poetycką. Żeby wyjaśnić, co dokładnie „S.C.” próbuje przekazać, musimy odnieść się do tego, czym powieść poetycka jest w istocie? To gatunek łączący trzy rodzaje literackie: epikę, lirykę i dramat, przesiąknięty jest, jak przystało na gatunek romantyczny, różnymi zjawiskami nadprzyrodzonymi, dominuje w nim niechronologiczna fabuła.

E.W.: Po przeczytaniu „S.C.” miałem wrażenie, że fabuła absolutnie schodzi na dalszy plan. Rozumiem, że to zabieg celowy?

Ł.G.: Jak najbardziej. Trzeba zrozumieć, że dominującym aktorem pierwszego planu w tej książce jest nastrój i próba uchwycenia wrażliwości jednostki nieprzeciętnej emocjonalnie. W treści pojawiają się sceny, często wyrwane z kontekstu, opisujące najzwyklejsze czynności, bez żadnej refleksji…, jakby na sucho. Tutaj chodzi o uzmysłowienie człowiekowi, że jest wielkim stworzeniem, cudowną istotą, a sztuka jest obecna w każdym jego czynie, myśli, czy słowie.

E.W.: Nie sposób nie zwrócić uwagi na fakt, że w „S.C.” wszystko wydaje się sztuczne, nic nie trzyma się kupy, ale mimo to jest jeden dominujący składnik. Mógłbyś powiedzieć o tym troszkę więcej?

Ł.G.: Z przyjemnością (śmiech). Wszystkie sceny, normalne, czy metafizyczne, chronologiczne, przyczynowo skutkowe, albo i nie, łączy właśnie… Sucha Czerwień. 

E.W.: Ok, czym zatem ona jest?

Ł.G.: Niewyjaśnionym smutkiem, wewnętrznym strachem, rozterką miłosną, chęcią wiary i jej brakiem, zawiedzioną nadzieją, rozczarowaniem, a nade wszystko wyrazem osamotnienia człowieka, zgłębieniem jego odrębności, w wyniku której zawsze pozostaje sam ze sobą.

E.W.: Mimo wszystko fabuła w książce istnieje. Jak ją streścić, jakie wyróżniłbyś wątki w „S.C.”?

Ł.G.: Główną osią jest miłość. Tomasz w swoim zakochaniu odkrywa siebie w związkach z kobietami, relacjach z przyjaciółmi, rodziną, całym otoczeniem. Jednocześnie bardzo istotne jest jego rozwarstwienie na wiele osobowości i dojrzewanie.

E.W.: Poruszasz też kwestie Boga.

Ł.G.: Pokazuję, że w codzienności łatwo o profetyczne myśli, mimo wszystko jednak chcę zaznaczyć, że jestem wierzącym chrześcijaninem.

E.W.: Hmm. Ok. Zastanawiam się jeszcze nad tematyką artystyczną, bo pojawiają się w „S.C.” również wyraźne aluzje do sztuki, osoba Krytyka i Staruszka, narodziny syna Józefa i Marii o imieniu Dzieło, czy mógłbyś mi nieco rozjaśnić znaczenia tych osób i zdarzeń?

Ł.G.: Uważam, że nie należy do obowiązków autora tłumaczenie co miał na myśli, zwłaszcza w książce, która za cel nadrzędny stawia sobie przeniknięcie do sfery emocjonalnej odbiorcy, a nie uwikłanie go w jakiś fabularny schemat. Mimo to, rzeczywiście takie aluzje, o które zapytałeś się pojawiają. Za cel jednak nie stawiają jakiegoś szczególnego napiętnowania krytyki literackiej, (czy w ogóle artystycznej), albo podważenie sensu jej istnienia, tylko raczej dają obraz kontemplacji zjawiska samego w sobie – sztuka nie istnieje bez relacji autor-odbiorca. „S.C.” pokazuje, że każdy, na każdym kroku doświadcza podobnej relacji ze sztuką. Staram się unaocznić takie z pozoru nieistotne momenty, które wskazują na wyższość natury ludzkiej: w każdej osobie istnieje iskra, dzięki której jednostka jest zdolna do nadawania znaczeń i kreowania własnej, unikalnej rzeczywistości. Być może naiwnie wierzę, że człowiek, który będzie świadomy swojej wielkości w mniejszym stopniu podda się czynom moralnie małym i niegodnym?

E.W.: Ciekawe pytanie. Myślę, że zatrzymamy się na nim jeśli chodzi o treść. Chciałbym Cię teraz zapytać o Twoje plany wydawnicze, bo wiem, że coś jest na rzeczy?

Ł.G.: Owszem. „Sucha Czerwień” jest moim bardzo starym utworem, zaczynała powstawać w 2002 roku, a 5. Rozdział ukończyłem w 2008. Do wersji finalnej dołożyłem jeszcze jeden rozdział, a mianowicie „Historię Wielkiej Miłości” z 2011 r., która była już nawet prezentowana na „Nasyceniu Esencją”.

http://programczwarty.blox.pl/2016/06/Historia-Wielkiej-Milosci.html

E.W.: Obecnie pracujesz nad kolejnymi utworami. Będą podobne do „S.C.”?

Ł.G.: Nie, absolutnie nie. (śmiech) Literatury takiej jak „Sucha Czerwień” na razie nie planuję. Jeśli idzie o utwory inne niż beletrystyka, to mam w planie dramat oraz zbiór opowiadań. Reszta to „czytadła” z gatunku szeroko pojmowanego fantasy. Na razie, włącznie z tym, co wymieniłem, posiadam materiał na jeszcze sześć książek, czas zweryfikuje, co los przyniesie, oby same dobre rzeczy.

E.W.: I właśnie tego Tobie oraz naszym czytelnikom życzę. Dziękuję ci za rozmowę.

Ł.G.: Dzięki.

 

 

„Sucha Czerwień”

Strona książki:

https://ridero.eu/pl/books/sucha_czerwien/

Linki, gdzie można kupić:

https://ebooki.swiatczytnikow.pl/ebook/9788381040556,lukasz-gutowski--sucha-czerwien.html

http://upolujebooka.pl/oferta,70608,sucha_czerwien.html

Do zobaczenia: Misiaczki!!!

 

 

 

© Nasycenie Esencją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci