Menu

Nasycenie Esencją

Punkt widzenia różny od trendów przewodnich. Komentarze dotyczące polityki, obyczajów, socjologii. Własna twórczość artystyczna.

Wielka Herbata Zmiany

plandnia

Myślowe skamieliny to wbrew pozorom nasza codzienność. Człowiek zbudowany jest tak troszkę, że odtwarza mnóstwo programów zakodowanych gdzieś w głowie. Łatwo to zauważyć, kiedy np. robimy kawę nagle u kogoś innego w mieszkaniu, którego układ jest całkiem odwrotny od naszego. W pierwszej chwili będziemy się kręcić jak wariaci szukając przedmiotów – łyżek, kubków, liści, lub proszków na napary – w miejscach, w których ich zwyczajnie nie ma.

Wisława Szymborska pisała o tym, że człowiekiem jesteśmy tylko od czasu do czasu, a większość monotonii codzienności wypełnia nam mechanizacja, czyli bezrefleksyjne odtwarzanie zakodowanych, „wgranych na dysk twardy” sekwencji.

Hmm…

Nie jest jednak zbyt prosto. Żeby się ktoś za szybko nie ważył zatrzymywać! O nie!

Wydaje się na pierwszy rzut oka, że chodzi tutaj tylko o „jakieś tam parzenie” kawy, czy herbaty, ale poza takimi drobnostkami to my jesteśmy genialne stwory boże, co kreatywnością rozbijają mury konwenansu, zgnuśnienia i w ogóle: każda nasza chwila jest tak niepowtarzalna, że już bardziej się nie da… cóż! Trochę tak jest, ale tacy naprawdę „ponad” codzienność to my jesteśmy może kilka razy na dobę?

Uzależnieni od przyjemności.

Jakoś tak robimy wszystko, że najpierw się uczymy, np. robić herbatę (pal licho kawę! :D). Pierwszy raz (kiedy to było?)wiadomo: nie umiem – pytam, niepewnie biorę – znowu pytam: ile?, itd. Każdy dorosły już to potrafi.

Do czego zmierzam?

Chodzi tutaj o wybór. Wybieramy taki sposób postępowania, wykonywania sekwencji ruchów połączonych z bezrefleksyjną wiedzą, żeby wcale się nad tym wszystkim nie zastanawiać, a efekt przyszedł możliwie najszybszą drogą ku realizacji, przy jednoczesnym spożytkowaniu jak najmniejszej ilości energii – czyli naszego wysiłku.

Wyobrażacie sobie, że głupią herbatę, mielibyście za każdym razem robić w możliwie jak najtrudniejszy sposób? Szkoda prądu, co nie?

Przypominają mi się dwie sytuacje. Któryś sławny himalaista powiedział, że wdrapuje się na szczyt, żeby tam napić się herbaty.

Osobiście byłem świadkiem, kiedy wybraliśmy się z moją bandą do lasu, a tam nad ogniem człowiek wieku sędziwego rozłożył sobie ruszt, a na nim w aluminiowym garczku parzył wodę na herbatę.

Zapytam tylko raz: czy pamiętalibyście smak takiej herbaty? Wokoło chłód, bliskość natury, zapachy lasu, albo gór i Wy z ukochaną osobą u boku, lub w tęsknocie do bliskich i osamotnieniu – czy pamiętalibyście o tej herbacie bardziej, niż o tej z zeszłego wtorku?

Na mnóstwo spraw nie zwracamy uwagi. Nie doceniamy, mówimy, że brak nam czasu, żyjemy w pośpiechu, pędząc za końcem dnia. Bo przecież – bez względu na wszystko – i tak się skończy. Fakt: jedna osoba będzie zwycięzcą, a ktoś inny poniesie porażkę i o to z reguły walczymy – o wygrane bitwy codzienności.

Morał chyba z tej herbaty taki, żeby zachować równowagę.

Niestety to nie koniec, bo herbatką tylko chciałem niewinnie zagaić i przejść do rzeczy większych. Jasne, że trzeba doceniać chwile i momenty, ale nie tylko o to tutaj chodzi.

Włamujemy się do środka, do własnego wnętrza. Czy tylko herbatki nie doceniamy? A co z naszymi myślami?

Wczoraj pisałem, że wszystko jest energią. W takim układzie, Twoje fantazje i herbatka to to samo – inaczej nazwane.

Fantazje to jeszcze połowa biedy. Ot, nasze języki – odmitologizowanie żargonów, sposobów mówienia, słów używanych, to dopiero wyzwanie! Wyrwać się z kontekstu – tego nam potrzeba. Im głębsza świadomość, tym łatwiej o zrozumienie, że mamy władzę nad samym sobą. Kiedy ją przejmiemy, będzie wiadomo, kto tak naprawdę rządzi w naszym życiu.

Zatem, uświadomienie nawyków to fajne ćwiczenie, którego owoce prowadzą w głąb Ciebie. Rób, wykonuj, praktykuj.

To taki pierwszy kroczek do zmiany. Wszystko rozbija się o uświadomienie.

Kto pierwszy bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień.

Zaczynamy od herbaty. Później zwracamy uwagę na kilka niedociągnięć choćby w naszej postawie, może słowie mówionym, może pisanym… stajemy się lepsi. Nie dokonasz wielkiej zmiany, np. wiadra mleka w kubeł śmietany, bez wysiłku żadnego. Do tego potrzeba energii – pracy, choć nietrudnej, to wymagającej wykonania i czasu. Da się. Uwierz.

Zaczynamy od herbaty. Później troszkę można to tu, to tam, odrobinkę gdzieś indziej… a po dłuższym czasie nagle okaże się, że jak na „pstryk” palcami, wykonujemy postęp. A jak już ruszysz, to dowiesz się nagle, że niewygodnie jest zostać ciągle w tym samym miejscu, bo nawet Ziemia się kręci i jakoś tak nieprzyzwoicie jest poddać się, kiedy wokoło jest pełno możliwości.

Więc kubki w garść, woda na palnik i uśmiech. Kawa, czy herbata, to już bez znaczenia – ważne jest, żebyście zrobili coś dzisiaj, coś, co przybliży Was do spełnienia Waszego marzenia. I postarajcie się, wykonując to tajemnicze „coś”, żebyście byli w tym czasie świadomi. Doda to energii i przyspieszy progres.

I tego Wam Misiaczki życzę,

Wasz Miś.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • eveline2010

    Bardzo ladne patrzenie na przestrzen, uklady,na czlowieka i czas. Dobrze tu i poetycko. Pozdrawiam nowego po fachu kolege

  • Gość: [Integratori] 93.127.138.*

    Taki jest już umysł człowieka że można go zaprogramować i wiedzą to spece od reklamy i mediów i wmawiają nam swoje racje żeby skłonić nas do określonego działania.

© Nasycenie Esencją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci