Menu

Nasycenie Esencją

Punkt widzenia różny od trendów przewodnich. Komentarze dotyczące polityki, obyczajów, socjologii. Własna twórczość artystyczna.

Gloria, rozdział 10. (3)

plandnia

Rozdział 10. Granica (3)

Miłość to jedyna energia.

 

Gloria od razu, bez słowa, udała się do niej. Staruszka objęła ją jedną ręką i wprowadziła do domu.

— Edgar! — zawołała do wnuczka. — Mamy gości. Zajmij się nimi! — Murzyn jej skinął i wyszedł na zewnątrz, aby zaprosić przyjaciół Glorii do domu.

Tymczasem babcia zaprowadziła dziewczynę do sypialni Marii. Właściwie to był już pokój Rose, bo właścicielka za namową córki przekazała cały majątek w Lulilo rodzinie dotychczasowego parobka. Usiadły na łóżku. W sypialni panował absolutny minimalizm. Z resztą tak Gloria ją zapamiętała. Naprzeciwko łóżka stało stare lustro, a obok niego szafa. Szczególnie intrygowało zwierciadło. Długie na dwa metry, oprawione w inkrustowaną, srebrną ramę, łączyło w sobie kunsztowność kształtu z fantazyjnością antycznego uroku.

— Biedne dziecko — odbicie czarnoskórej, starej kobiety obejmuje wzrokiem Glorię. — Zagubiłaś się.

— To prawda — dziewczyna odpowiada zupełnym mimochodem. Czuje jakby coś powodowało jej absolutne poddanie. W sumie to jej nie przeszkadza. Nie walczy, bo nie ma woli walki. Jest uległa, bezgranicznie pochłonięta przez odbicie w lustrze.

— Zastanów się Gloria. Kim jesteś?

— Jestem kobietą. Mam 26 lat.

— Nie o to pytam. Głębiej. Kim jesteś?

— Wszechświatem.

— Dobrze. Zaczynasz współpracować — uśmiecha się staruszka. — Składasz się z gwiazd.— dziewczyna nie odpowiada, potwierdzająco, niemal niedostrzegalnie porusza głową w geście potwierdzenia.

— Jestem Słońcem. Nie. Jestem źródłem zmartwychwstania Słońca.

— Jesteś czystym światłem?

— Tak.

— Zostałaś zaklęta w zwierzę. W stworzony mechanizm biologiczny.

— To tylko różne natężenia energii. Całość składa się z maleńkich punktów… Każdy jest skończoną wersją wszystkiego. Całość jest wypełniona samą sobą we wszystkich możliwych konfiguracjach. Świat fizyczny jest prawdziwy dla zmysłów. Percepcja materialna jest fałszem. Cielesność jest kłamstwem stworzonym oraz wciąż stwarzanym dla kłamstwa i przez kłamstwo.

— Mów dalej dziecko, pozwól, aby wiedza objawiona z ciebie wypłynęła.

— Jestem częścią wszystkiego. Wlaną w otwór o nazwie wyobrażenie Boga. Jest to jednak jedynie próba zdefiniowania tego, co nie może zostać określone. Jestem częścią tego Boga wlaną w otwór o nazwie istnienie, lub stworzenie. W obrębie tej świadomości staram się pogodzić z moim trwaniem. Doświadczam nieskończoności, ale wydaję osądy. Nie mam żadnej woli, ani tożsamości.

— Co więc osądzasz?

— Stwarzanie. Zwracam uwagę na to, czy jednostki postępują dobrze, czy też nie.

— Czym są jednostki?

— Nami. Mną i tobą w zróżnicowaniu natężeń energii.

— Czym jest energia?

— Miłością. To jedyna energia Całości. Jest tylko miłość, albo jej brak: całkowity, bądź częściowy. Poziomy natężenia, częstotliwości i potencjały to ułuda tworząca świat przedstawiony. Iluzorycznie, ludzkość wynalazła całą masę schematów, kodyfikacyjnych aranżacji, które pozwalają jej poznać precyzyjny majestat Stwarzania. Człowiek zapomina, że każdy z jego języków, czy to werbalny, czy matematyczny, lub jakikolwiek inny, jest kodem jedynie umownym. Bo czy liczba, albo litera może istnieć bez odniesienia, które przedstawia? Ludzie kłaniają się rozumowi, nauce, która jest niczym innym niż zbiorem kompromisów na temat świata. W żadnym wypadku nie rozwiązuje zagadki podstawowego znaczenia: intencji, które się stają.

— Poszłaś dość daleko.

— Owszem. Tego wymaga zrozumienie celu, dla którego pojawiamy się na Ziemi. Skrawki Boga doskonalą się w trudzie materialnej iluzji. To gra, wirtualny system, wielopoziomowe oszustwo, mechanizm zbudowany z intencji i emocji. Jednostka w sednie znaczenia wcale nią nie jest. Jest jeden człowiek: kobieta i mężczyzna. Z pozoru odrębny, w istocie tylko jeden, w dodatku sam. Człowiek ma stały wybór w realizowanej dla niego rzeczywistości, którą sam stwarza. Może ulegać pożądaniom (namiętnościom ciała i umysłu), krzywdzić innych, wyrażać niechęć do działania oraz myślenia. Na szczęście również ma możliwość stawania się lepszym, a każda jego nawet najmniejsza intencja współtworzy cały wszechświat.

— Jak ty nazywasz życie?

— Dla mnie jest to moja Historia. Każdy człowiek, w kłamstwie materii oddzielny, osobny od pozostałych ma taką Historię. One wszystkie razem tworzą jedną Opowieść, która w połączeniu z prawami wszechświata zamyka się w Całości.

— Rozumiem. Glorio, muszę ci zadać pytanie: skąd ty to wszystko wiesz?

— Od Ezdry, od mojego anioła stróża.

— On jest z nami? — babcia Edgara nie kryje zaskoczenia.

— Nie. Zastąpił go Xesar. To dżin. Jest władcą życzeń. On również przekazał mi wiele informacji, ale nie wszystkie jego metody mi się podobają…

— Jest zły? — pyta staruszka. Dziewczyna odpowiada natychmiast.

— Nie możemy rozmawiać w tych kategoriach, ale ma o wiele mniej miłości do mojej Historii. Nie pozwala mi na wyrozumiałość, przekonuje, że krzywdzę innych, przy pomocy miłości odbieram im wolność — kobieta zasępia się.

— Będziemy musiały podjąć pewne kroki — odbicie Rose wyjmuje zza pazuchy świecę i zapalniczkę. Płomień prędko jaśnieje w pomarszczonych dłoniach. Gloria nawet nie drga, kiedy świeca tańczy tuż przed jej nosem. Chwilę później w lustrze, za obiema kobietami pojawia się Xesar. Jest lekko odmieniony, wygląda na bardziej wyraźnego, wyniosłego, arystokratycznego młodzieńca. Jest nagi. Z jego silnych ramion wyrastają czarne skrzydła, po obu stronach twarzy zwisają długie, czarne włosy. Ma nieprzyjemny uśmiech. Jakby dopiął swego, a teraz triumfował.

— Jesteś wilkiem, który pragnie jedynie krwi ofiary — mówi do niego staruszka. Gloria czuje, jakby zanurzała się w lustrze. Ma wrażenie, że szklana powłoka zwierciadła jest taflą wody, w której można się nie tylko pogrążyć, ale przede wszystkim zamoczyć. Jest podekscytowana i zarazem przerażona. Nie ma pojęcia, co się stało. Nagle wynurza się. Wokoło są skały. Ona jest psem! Nie. Wilkiem. Prędko przebiera łapami. Płynie do brzegu. Z jednej strony zauważa plażę. Tam będzie bezpiecznie. Dalej jest las. Pędzi. Nie czuje zmęczenia. Jest zwierzęciem, radość w tym pędzie jest zachwycająca. Czuje głód. Słyszy ofiarę, powonienie niemal ją rysuje w jej głowie. To sarna. Pędzi do niej. Jakimś sposobem odczuwa też obecność stada. Wataha jest niedaleko, ale głód zwycięża. Wbiega na niewielką polanę. Sarna niczego nieświadoma skubie trawę. Gloria okrąża ją. Zmysły szaleją. Krew ofiary wypełnia każdy punkt pyska. Smak eksplodował. Rozkosz zaciśniętych szczęk w mięsie przypomina orgazm. Nagle jest sarną, umierającą, ze łzami w oczach oddającą swe ciało na pożarcie dla zaspokojenia głodu bestii. Traci świadomość. Ulga dla cierpienia wypełnia ją calusieńką. Jest deszczem, spada z chmury niezliczoną ilością kropel. Zamienia się w ulewę. Jest ptakiem, który ukryty w dziupli wygląda na koniec zjawiska. Jest drzewem, po jej konarach spływa miła wilgotność. Liście zielenią się świeżością powietrza. Przez chwilę jest tylko wodą. Szczęśliwa spływa do korzeni. Jest ziemią, w której kryją się maleńkie stworzenia, z której wyrastają nasiona, cebulki, łodygi i pniaki. Czuje grzyby, źdźbła trawy, kwiaty, zioła i chwasty. Życie eksploduje w jednym i tym samym momencie. Zachodzi tyle pracy, taki ogrom działania, że ciężko jest znieść całą tę ekstazę. Gloria wie, że Całość jest miłością, przeżywa to dogłębniej niż można to sobie wyobrazić. Nie da się przecież opisać uczucia nieznanego bez odniesienia do poznanych form doświadczania! Umysł dziewczyny zalewa błogość, potęga nieograniczonej ilości, energia w natężeniach i proporcjach dalece bardziej śmiałych niż światło. Z nieba słychać grzmienie. Sam dźwięk jest przeżyciem monumentalnego podniecenia, lecz uderzenie pioruna to czysta egzaltacja! Co się stało? Jak odzyskać po nim równowagę, normalność, gdy świadomość jest rozpłomieniona, wzburzona, doprowadzona do wrzenia?! Ogrom tego przeżycia manifestuje ogień. Piorun trafił w drzewo. Rozprute w cierpieniu podobnym do emocji zagryzionej sarny, wciąż płonie, nadal dostarcza nieznośnego bólu. Czerwony, pomarańczowy, żółty, gorący, żarłoczny jak wilk, sprawiedliwy w konsekwencji. Uporczywie trawi swoją ofiarę. Gloria jest tym ogniem, tańczy, tańczy, tańczy! W euforii, w ekstazie, w spełnieniu, w szaleństwie emocji, u szczytu wypełnienia… Ma dość. Chce przestać, a spalone drewno z dymem się niesie, z sadzą, w kłębach, w powietrzu. Nie. W królestwie mocarstw powietrza. We wszystkich, najmniejszych, wspólnie, pod jednym berłem pędzących ku kolejnym chmurom, by w zamkniętym cyklu wieczności, szczelnej kompozycji namalowanej jedynie miłością,… trwać. Być może tak długo, jak tego wymagać będzie słowo wypowiedziane na samym początku ziszczenia się Całości.

Przeszła przez życie, wszystkie jego demonstracyjne wcielenia w każdym czasie, jednocześnie. Stała się wodą, ziemią, ogniem i powietrzem. Naraz, natychmiast, teraz.

C.D.N.

© Nasycenie Esencją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci